Jak zacząć się wspinać?

Moje początki

Wspinam się od najmłodszych lat mojego życia i gdybym miał zamienić tę formę aktywności na jakąkolwiek inną, odmówiłbym. Wszystko zaczęło się od drzew. Musiałem wejść na każde drzewo w okolicy. Na samiutki wierzchołek. Chciałem być (i chyba byłem) najlepszy na podwórku. Robiliśmy to oczywiście bez asekuracji, co czasem kończyło się siniakiem i płaczem. Gdy otarliśmy łzy, wracaliśmy na nasze ulubione gałęzie i całe godziny spędzaliśmy nad ziemią. Od tego wszystko się zaczęło.

IMG_170401_172635_183029002090_6799.jpg

„Mam za słabe ręce”

W mojej pracy jako zawodowy instruktor spotkałem się z wieloma uprzedzeniami odnośnie do wspinaczki. Że nie dam rady. Że ręce za słabe. Każdy powód jest dobry aby nie spróbować! Uważam z pełną stanowczością, że każdy potrafi się wspinać. Anatomicznie współczesny człowiek nie pojawił się znikąd i posiada bogatą przeszłość, a wspinanie było jej nieodzowną częścią. Głęboko w naszej naturze leży zew wchodzenia wyżej i wyżej. Dowodem na to jest naturalne uwielbienie gór i zdobywania ich. Wspinaczka bardzo często przedstawiana jest od swojej strony ekstremalnej. W każdym sklepie górskim czy to na ściance znaleźć można reklamę przedstawiającą osobę ze światowej czołówki wspinania, która to akurat zmaga się z okrutnie przewieszoną skałą, a jej twarz wskazuje na skrajne wyczerpanie i walkę o życie. W obrazach tych nie ma zbytniej przesady. Wspinanie może być źródłem wszystkich emocji pozytywnych jak i negatywnych, ale też prowadzić do pobudzającego wysiłku lub całkowitego wyczerpania psychofizycznego. Zaletą tego sportu jest ogromny wachlarz trudności jaką oferuje. Dlatego bardzo chętnie porównuję wspinaczkę do szachów. Aby efektywnie grać nie musisz znać na początku wyrafinowanych taktyk. Dobrą pamięć, zdolność przewidywania oraz spektrum umiejętności zdobywa się z czasem. Podobnie jest ze wspinaniem. Na początku należy poznać kilka zasad wstępnych pozwalających na rozpoczęcie przygody. Na mistrzostwo przyjdzie czas! Tak jest ze wszystkim.

Jak zacząć?

Pójść na trening.

Najlepiej umówić się na prywatny trening z instruktorem, albo przyjść na sekcję wspinaczkową dla początkujących. Musisz wiedzieć jak poprawnie przygotować organizm do wysiłku. Dobrego instruktora można poznać między innymi przez to, że osobiście dba o rozgrzewkę swoich podopiecznych, przynajmniej na początku ich kariery. Rozgrzewka, w zależności od poziomu zaawansowania, powinna trwać zasadniczo od 10 do 20 minut.

Na treningu z instruktorem dowiesz się w jaki sposób myśleć o ścianie, chwytach i stopniach. Odkryjesz, że wspinanie, to głównie precyzyjna praca nóg i odciążanie rąk, które i tak mają dużo roboty. Podstawy są naprawdę proste. Nie spotkałem jeszcze osoby nie mogącej ich pojąć i wykorzystać w praktyce. Jest z tym trochę jak z jazdą na rowerze. Jak złapiesz równowagę i zrozumiesz, że aby przemieszczać się do przodu potrzebujesz prędkości, nie zapomnisz tego do końca życia.

Dobrze przygotowany instruktor jest tyleż samo mocnym wspinaczem ile pedagogiem. Podczas treningów nie bój się zadawać pytań, choćby wydawały Ci się głupie lub trywialne. Początki są bardzo ważne, ponieważ proces oduczania się złych nawyków jest dużo bardziej czasochłonny niż proces uczenia się. Dlatego zadbaj o to, aby skorzystać ze wskazówek instruktora. W naszej pracy nigdy nie pouczamy, nawet jeśli nasz ton w danym momencie sugeruje co innego. Naszym celem jest przekazanie Wam jak największej ilości użytecznej wiedzy. Treningi dla moich podopiecznych zawsze odbywają się na zasadzie dialogu i komunikatu zwrotnego. Jeśli pojawia się wątpliwość, jest pytanie i próba najlepszej odpowiedzi. Zachęcam Was do takiej współpracy z Waszym trenerem. Najwięcej wyciągniecie z takich zajęć, podczas których będziecie maksymalnie zaangażowani w dialog i współpracę. Ćwiczenia, które wykonujemy nie zawsze muszą wydawać się Wam relewantne pod kątem wspinania. Ufajcie jednak swojemu trenerowi, gdyż na pewno wie co robi. Uciążliwe ćwiczenia brzucha i tułowia z pewnością zwrócą się w postaci przejścia przewieszenia, które zawsze nas kusiło. Praca na chwytotablicy wzmocni Wasze palce, a podciągnięcia na drążku poprawią muskulaturę ramion i pleców.

Plusy dodatnie

_DSC9079.jpg

Wspinanie, poza wspaniale wyrzeźbioną i mocną sylwetką dostarcza wielu innych pozytywnych przemian. Uczy odpowiedzialności i dążenia do celu. Wzmacnia koncentrację. Czyni człowieka bardziej odpornym na ból i niepowodzenia. Daje szansę poznania nowych ludzi. Trzeba pamiętać o różnorakich postaciach wspinania. Każdy znajdzie coś dla siebie. Można bowiem wspinać się sportowo po krótkich drogach, ale równie dobrze można spróbować swoich sił na drogach wielowyciągowych (to drogi dłuższe, często kilkuset metrowe). Inni znowuż docenią powabny minimalizm boulderingu, czyli wspinania na głazy bez zbędnego sprzętu (używa się wyłącznie specjalnego materaca chroniącego przed upadkiem). Piękno geometrii bloków skalnych oraz przestrzennego wspinania, oraz podkręcenie pracy mięśni do maksimum w bardzo krótkim czasie znajduje coraz większą rzeszę zwolenników. Osoby poszukujące dreszczyku emocji mogą wspinać się tradycyjnie, na własnej, niepewnej asekuracji w Tatrach lub innych górach, albo skałach. Mamy jeszcze wspinanie zimowe, drytoolowe, mikstowe... Możliwości jest naprawdę dużo i od Ciebie będzie zależało, którą drogę wybierzesz. Najważniejsze są jednak pierwsze kroki.

Czego nie robić?

_DSC9403.jpg

Należy bezwzględnie pamiętać o tym aby szanować nasze ciało. Zdrowie, to wszystko co mamy. Narząd ruchu człowieka, jego ścięgna i stawy, mają swoją ograniczoną wytrzymałość. To, co wolno robić zaawansowanym (np. drabina na campusie) nie musi koniecznie być zdrowym i dobrym dla początkujących. Na każde bodźce treningowe jest odpowiedni czas. Nie należy go przyspieszać, gdyż można nabawić się niekiedy bardzo poważnych kontuzji. Naciągnięty mięsień, zerwany troczek czy przeciążenie stożka rotatorów to tylko wybrane pozycje z szerokiego spektrum urazów narządu ruchu. Dlatego też proponuję aby początkujący równoważyli swój entuzjazm zdrowym rozsądkiem. Nie stosujcie ćwiczeń bezmyślnie i spytajcie trenera, czy to ćwiczenie jest dla Ciebie odpowiednie. Należy podpatrywać lepszych od siebie, ale nie koniecznie stosować wszystkie zabiegi treningowe. Nawet jeśli nie spowodują one kontuzji, mogą nie przynieść żadnych pozytywnych rezultatów treningowych.

Kolejną ważną sprawą jest przetrenowanie. Narażone są na nie osoby szczególnie ambitne, zakochane we wspinaniu. Jedną z najcenniejszych lekcji, które wyciągnąłem jest to, że odpoczynek jest również treningiem! Okres regeneracji organizmu jest szczególnie ważny. To właśnie wtedy bodźce treningowe z poprzednich sesji mają szansę przynieść pozytywny dla naszej formy rezultat. Nie zawsze „więcej” oznacza „lepiej”. Wspinanie nie jest tu wyjątkiem. Osoby początkujące zasadniczo nie powinny trenować więcej niż 3 razy w tygodniu. Trening, jak każda inna forma aktywności wymaga przyzwyczajenia. To, że niektórzy wspinacze mogą w swoim tygodniu treningowym zmieścić nawet 10 jednostek treningowych nie oznacza, że i my możemy.

Najważniejszym zadaniem początkującego wspinacza jest zrozumienie melodii ruchów i dopasowanie do ściany (naturalnej czy sztucznej). Zainwestuj trochę czasu w technikę, wzmocnij się poprzez wykonywanie objętościowych treningów, oraz eksperymentuj. Pewne schematy i zasady jakie przekazujemy podczas zajęć są bardzo użyteczne, ale wspinanie to żywioł. Każda skała i droga jest inna, a zatem każdy ruch będzie nieco różnił się od siebie. Z czasem pojmiesz, że siłą można zdziałać wiele, ale tym, co liczy się naprawdę, to ujawnienie przed wspinaczem skrytego w skale sposobu na jej pokonanie. Tym kluczem jest technika. Im lepszą będziesz dysponował techniką, tym lepszym wspinaczem będziesz. Niejednokrotnie można spotkać na ściance dobrze zbudowanych panów, patrzących z podziwem i niedowierzaniem na dzieci w mgnieniu oka pokonujące drogi, na których nie potrafili nawet wystartować.

Uważaj na „wewnętrznego cenzora”. Nie karć siebie za niepowodzenia. Wtedy właśnie się uczysz! „Bez bólu nie ma nauki”. To motto towarzyszy mi przy każdej sesji treningowej. Nikt nie urodził się mistrzem. Każdy z nas posiada te same zdolności motoryczne, lecz mogą one być mniej lub bardziej rozwinięte. Bądź cierpliwy i wyrozumiały względem siebie. Nie rezygnuj. Zawsze będą lepsi od nas i ci, którym zrobienie „łatwej” drogi będzie przychodziło z ogromnym trudem. Wkrótce wypracujesz swój styl i odkryjesz własne preferencje dotyczące formacji skalnej i typu skały, który pokochasz najbardziej. Warto poznać każdą skałę, gdyż poruszanie się np. w przewieszonym wapieniu i pionowym granicie różni się zasadniczo.

 

Autor: Grzegorz Twardecki 

Copyright BlokoBlisko 2016